Emsi on-line

Posted by admin on Jul 31, 2009 in edito |

Jako, że to pierwszy numer Legend’a w nowym roku, a nawet w nowym wieku, to chciałbym na początku tego wstępniaka życzyć Wam wszystkim dużo sukcesów, aby nowy rok/wiek był znacznie lepszy  od poprzedniego, żeby było więcej parties w roku i żeby było więcej chwil, kiedy to będziemy dumni z tego, że jesteśmy tutaj  razem. Tego oraz wielu innych rzeczy, o których śnicie po nocach, życzę Wam z całego serca, jednak czas już przejść do tego, co chciałbym  powiedzieć w czwartym numerze Legenda. A o czym chciałbym napisać w dzisiejszym orędziu? Aaa, już sobie przypomniałem - o wydawaniu samego maga, jakim jest Legend. Ludzie, ile to jest roboty, to się w pale nie mieści!!! Jako współredaktor tegoż zina już coś na ten temat wiem :) Nie wystarczy napisać jak najwięcej textów, choć wiadomo, że to one stanowią podstawę, bo nie można sobie wyobrazić magazynu bez artów :) Texty muszą być  na  tyle  ciekawe,  by zainteresować czytelników, pobudzić ich do myślenia, a może nawet do czegoś więcej. Ale to jest jeszcze nic! Zebranie sporej ilości textów (choć w dzisiejszych czasach, to też bardzo trudne), to  dopiero  połowa,  bowiem teraz trzeba kombinować z coverem na początku uruchamiania maga,  z  panelem, z fontami, czcionką, z kursorami…  Eh, tego jest tyle. Dobrze, powiedzmy, że mamy panel… ale jak się może okazać nie pasuje on w ogóle do jakichś czynników  m-oralno-czasowo-dydaktycznych 8) Akira wspominał o tym, że jeśli zinek wychodzi zimą, to trochę dziwne, żeby panale obfitowały w słoneczko, trawę, kwiatki i takie tam - wiecie.  Znalezienie  niezajętego (wolnego)  grafika, to też ostatnio nie mały problem… Texty oczywiście, to zarazem złoto i zmora dla ludzi tworzących maga. Oczywiście, im ich więcej,  tym lepiej, ale trzeba te texty jeszcze odpowiednio sformatować… Jedni piszą w latin2, inni w mazowii, a inni jeszcze dają texty z fontami rodem z XIV wiecznego Tybetu :) Tutaj też jest sporo roboty… no i te buendy ortograficzne i literuffki. Do tego dochodzi muzyka, jaka w dzisiejszych czasach jest po prostu nieodzowna w zinach scenowych. No, choć tu nie ma takich problemów, ze zrobieniem, poszukaniem muzyków chętnych do zrobienia  czegoś,  wreszcie z możliwością wybierania! Muzyków ci u nas dostatek i zawsze się znajdzie ten KTOŚ, kto jest gotowy coś zrobić, bądź dużo nie trzeba go prosić ;)  Tutaj jest ok. Pozostaje jeszcze kod, który coprawda nie stanowi problemu, jednak sam w sobie ma pewne “przczułki”. A to kursor jest taki, a to scroll inaczej działa na p75, a inaczej na  p1000 :) Och, z tym wszystkim, to jest tyle przebojów, że naprawdę… Często trzeba się ze sobą kontaktować,    uzgadniać,   dyskutować, proponować, czasem się lekko zaprzec swojej teorii,  aż w końcu przychodzi rachunek z ulubionej instytucji wszystkich scenowców - i następuje mała cisza… Na jakieś dwa tygodnie  :) Ujmując puentę w jedno zdanie - zdrowie, pieniadze, dobre stosunki z rodzicami (jeśli sami nie płacimy rachunków z tepsy), koledzy, znajomi, to wszystko idzie na drugi plan, żeby Wam  dogodzić…  Mam  nadzieję,  że  to  doceniacie. W zamian mamy jednak coś, czego nikt nam nie  odbierze - satysfakcję! Co  prawda  spotykałem  się  już nieraz z zarzutami, że texty są chujowe, że na niskim poziomie  itp.,  ale  na szczęście zawsze słyszałem to od osób, których opinia jest dla mnie mało ważna, bo lepiej starać się coś robić, pisać texty na tyle dobrze, na ile jest się w stanie, niż ograniczyć się tylko do krytykowania i zbędnego pierdolenia o tym, że to jest chujowe, a to jeszcze gorsze. Dla tych wszystkich ludzi mam pewną propozcję - załóżcie sobie kącik scenowy w programie: “Nasze Akwarium” i tam wypowiadajcie się na tematy, o których nie macie pojęcia… Nie macie pojęcia, bo praca jest wam obca, a  jedyną waszą umiejętnością jest bluzganie… Niestety są pewne potknięcia… zawsze coś się może komuś przydarzyć, można coś przeoczyć itp.  Niestety  człowiek  nie jest istotą doskonałą i zdarza mu się pomylić, ale wydaje  mi się, że trzeba to zrozumieć. Tylko, żebyśmy się źle nie zrozumieli, że jeśli mi ktoś powie, że coś było źle, to jest on dla mnie najgorszym ****** na świecie! Nie!!! Tylko szkoda, że wiele osób robi to w tak brzydki sposób. Jeśli chodzi o mnie, to zostałem  wychowany  na  scenie  zgodnie z obowiązującym duchem friendshipu i staram się cały czas tą ideę szerzyć, ale zauważyłem, że powoli zaczyna ona odchodzić od powszechnego  użytku. Smutne to, ale prawdziwe… Myślę jednak, że nie jest aą tak źle z naszą polską  demo-sceną i że może być jeszcze lepiej, ale żeby tak się stało musimy zająć się przede wszystkim sobą, w końcu kim byłby największy i najodważniejszy król bez swoich poddanych? Żeby było dobrze na scenie, musi  być dobrze w nas samych.  Tym sformułowaniem zakończę swe orędzie… Jeszcze raz tylko życzę Wam wszystkiego NAJ, samych  sukcesów  na  scenie  i  w życiu  prywatnym.  Emsi/Addict

Reply

Copyright © 2012 Legend 4. All Rights Reserved. Theme by Lorelei Web Design.