Polityczny Wstępniak
Dzień Dobry Państwu. I tak oto zaczyna się ta
niewiarygodna historia z Legendem #4. Magiem,
w którym jeszcze dzień przed wydaniem sypał
się scroll, tak, że żadne zaklęcia, ani
mikstury nie były w stanie tego zmienić. Ale z
drugiej strony – jedynym polskim zinem,
pracującym pod kontrolą systemu Windows, co
jest jak najbardziej powodem do dumy. Co
prawda, niedługo może nam się wylać na głowy
również kisiel, czy jakoś tak, i wtedy
będziemy musieli wytrzeć czoła z resztek pychy
i dumy, ale póki co — jesteśmy jedyni!
Wystarczy już tego komercyjnego gadania. Cóż
powiedzieć – atmosferka w tym numerku jest
całkiem fajna i mamy nadzieję, że spodoba się
Wam. Szkoda tylko, że te dynie na dole ekranu
nie skaczą w rytm muzyki, ale może w
“piątce”… Po za tym jest niniejszy issue
całkiem wiosenny, szalony, a przy tym
wszystkim troszkę romantyczny. Czyli — dla
każdego coś seks… eee, miłego.
A co mogę obiecać osobiście? Chyba tyle, że do
“piątki” postaram się napisać więcej artów,
spróbuję podzielić się z Wami moimi
spostrzeżeniami dotyczącymi przyszłości
komputerów i świata w ogóle, czyli trochę
filozofii. Spróbuję też poruszyć tematy,
uznawane ogólnie jako tabu. Nie podaję
szczegółów, ale możecie się domyślić. Bardzo
chętnie stworzyłbym również w Legendzie kącik
Hard & Soft, ale nie wiem jeszcze skąd brać
tony niezbędnego do tego celu sprzętu.
Niewykluczone jednak, że taki dział ruszy.
I tak nikt nie czyta wstępniaków, więc nie
będę dłużej przynudzał (jaki skromny, no, no!
- Duch Herbatnika). Jeszcze tylko jedna rada:
kończcie te szkoły, zdajcie matury, dostańcie
się na studia, a potem… Komputery wyrzucamy
przez okna, bierzemy okulary słoneczne,
krótkie spodenki, discmany, prezerwatywy,
cukierki, i co tam kto jeszcze lubi, i hajda
nad jeziora, na panienki, czy gdziekolwiek,
żeby poczuć, że życie jest piękne i żeby
skrócić sobie czas oczekiwania na następny
numer Waszego ulubionego maga.
…ale długaśne zdanie mi wyszło…