Re: Sprzętowe Schizy Scenowca

Posted by admin on Jul 31, 2009 in scena |

Kiedy wpadł mi w ręce Legend #3, bez zastanowienia [to było odrobinę nieprzemyślane, bo następnego dnia miałem 2 sprawdziany] pogrążyłem się w zaczarowany świat artykułów [ojej, jak się nagle bajkowo zrobiło ;)]. Dlaczego więc piszę…? Ano dlatego, że czytając “Sprzętowe Schizy Scenowca” LordaB, łezka zakręciła mi się w oku, kiedy przypomniałem sobie, jakie to ja “bonanzy” przeżywałem swego czasu… Ale również i niedawno. A więc zacznijmy od początku [nie ma to jak świadome przeciwstawienie się ogólnie przyjętym zasadom składni :)]… No ,może nie od samego początku, bo na początku był chaos, a dopiero potem było w miarę spokojnie. Styczeń roku pańskiego 1998. Postanowiłem upgrade’ować sobie maszynę, a że mamusia sypnęła kasą, więc nie patyczkowałem się. Rozumiecie, ciach, bach i kasa się kończy… No nieważne, zakupiłem p166mmx, 3dfx’a, virge’a 375, 32mb ramu, no i of coz nową płytę [serii TopGun, czy jakoś tak ;)]. Pamiętam, jak dziś: niedziela późnym wieczorem, koleś który mi sprzęt z giełdy przywoził, zawitał wreszcie w moją pieczarę ciemności :) i przez kilka [nie tak znowu dużo] godzin sklejał wszystko do kupy. Brawo, panie Marku, ruszyło. Potem winda i takie tam sprawy marginalne. Tak koło 24-tej zostałem sam ze sprzętem, a że następnego dnia była szkoła… To sobie posiedziałem do 3:00. No i ładnie pięknie, w czwartek zwis… i kaput. Godzinka przy wnętrznościach… Dobra, padła płyta… Przygoda druga - spalił się dysk. Przygoda kolejna - tydzień przed upływem gwarancji na Voodoo, postanowiłem podkręcić procek. A że jakiś idiota zamontował sobie blokadę mnożnika to podkręciłem całą szynę. Ładnie pięknie, na niecałe 80MHz (procek na 200MHz)… Ale oczywiście ciekawość była silniejsza od zdrowego rozsądku. Postanowiłem podkręcić szynę maxymalnie. Brawo, panie Blade. Voodoo się sfajczyło. Po za tym - padły 2 cd-romy. Na dodatek wydarzyło się coś jeszcze - dość niedawno… Mniej więcej na tydzień przed wakacjami. Siedzę z kumplem, słucham jakichś metalowych mp3-ójek… Pęknięcie… Jakby pękł balonik. I tym oto optymistycznym akcentem, pożegnałem raptem czteroletni monitor. Hmmm… co dalej. Miech temu [dysk ma 20 giga i 2,5 miesiąca] coś tam robię, bach, bach, winda siadła - myślę standard. Ale nie, ktoś mnie tu nie lubi. Instaluję jeszcze raz, bach - zwis. Dobra, chciałem ponowić operację. W czasie poszukiwania partycji bootującej, otrzymałem piękny komunikat o nieprawidłowym dysku. Wrzucam flop startowy, odpalam fdiska. Z dwóch 10 gigowych partycji powstała jedna 20 gigowa i do tego non-dos - nie no, normalnie czary [scalenie - kto ogląda Dragon Balla wie o co chodzi :)]. Nie będę opisywał schiz z Windowsem, bo kiedyś mi się dosłownie sam cały katalog skasował, kiedy prąd wyłączyli. Po systemie została tylko pamiątka w postaci pustego katalogu i 300 mega wolnego miejsca więcej. Jejku, jak my mamy żyć w takim świecie? Najlepiej komentuje to moja starsza “nikomu się nic nie psuje w komputerze, a tobie psuje się dokładnie wszystko”. Jak to mówią, głupim szczęście sprzyja… A więc   jestem mądry… jasne.  To ostatnie zdanie to wiecie… ku   pokrzepieniu serc, kiedy wszystko się sypie. :)    Blade/Spiral

Reply

Copyright © 2012 Legend 4. All Rights Reserved. Theme by Lorelei Web Design.